Autentyczne teksty w erze AI

Wiszę głową
w dół


I gdy mnie wyciągnęli nastała cisza
aż w końcu jeden palnął
„puść sobie lotka jak wrócisz”

Wiszę głową w dół
upadek zdobiony rotacją
bardziej osłupienie niż ból
walczę z grawitacją.

Mera Peak obrzeża
na kostce opuchlizna
i blizna świeża
nie powinno mnie tu być bo
ledwo co na moto przeżyłem… ledwo
stąd koordynacja nie domaga
a z równowagi ostała się waga.

Wąsko, pośród kału
krocząc za jakiem
idę pomału
ale zygzakiem
wtem jakiś uskok,
zbędny wykrok
i na opak widok…

Wiszę głową w dół
gdy rzucam wszystko na szalę
tak to się kończy na ogół…
czasem żałuję że nie palę

Kyrie eleison
bo nie uwierzę
póki nie zobaczę gwoździ ran.
katolik się we mnie odzywa
nie tyle pacierze
co abonament u anioła mam
częściej nie trzymam gardy
i nawoływań przybywa
już po raz czwarty,
może piąty
stróż trajektorię mi ustanawia
nie jestem przesądny
ale co to kurwa za topografia:
kilkuset metrowy szlak
wzdłuż niego przepaść
a na niej drobny krzak!?
Z dupy się tam pojawia
i sprawia, że jeszcze szlag
mnie nie trafia

To że tam nadarzył się
że utrzymał plecak i mnie
prawdopodobne
jak piorunem uderzenie…
wielokrotne

I chyba temu się zwierzam
I chyba mam coś z nietoperza
Bo…

wgwd pic