TYTUŁ
NA KOŃCU
nigdy nie widziałem
„drogi denacie”
na otwarcie…
wiersza krótszego
od pustej…
kartki wesołych świąt
z napisem „smutny świat”
ćwiartki po dacie
bohatera innego
niż fikcyjnego
pewnego banku
pełnego baku…
żuka w wersji < 2 litry
żula z takim rozmachem
nigdy nie widziałem
sanatorium bez domieszki
rekurwalescencji
miłości z różnicą
wieku kilku dekad
w szkole lekcji
„jak umierać”
dzielnicowego
świadomego
śliny i szamy
historii pisanej
przez przegranego
nigdy nie widziałem
by wiersz był nazwany
„żeby byłe żałowały”