DEJA VU
jest noc
dwucyfrowa prędkość
we mgłach
na dwóch kołach
żonę w szpitalu mam
to stamtąd wracam
na pamięć znam trasę
jadę przeciwnym pasem
wyprzedzania manewry
przez stres i nerwy
zapominam o wysepce
lecę
jest dzień
korek jak co dzień
motocykl ten sam
i adam ten sam
choć tu i tam
nowe blizny mam
środkiem się poruszam
na raz wymusza
na dwa lecę
na trzy leżę.
ledwo „kurwa” wykrztuszam
trzy stopnie celsjusza
wietrznie, śnieg pada
aha, nie śnieg a puch lata
nie skumałem że mi
kurtkę rozcinali
słyszę head on,
trauma call
czy wzywać heli narada
i nie jestem pewien nadal
czy żyję w symulacji
czy mam jakieś odchyły
bo kurwa oba wypadki
w tym samym miejscu były